Dopingowe imperium – recenzja filmu Ikar

Jak to możliwe, że Lance Armstrong, stosujący w każdym ze swoich siedmiu zwycięskich startów w Tour de France pełen wachlarz zabronionych środków (EPO, testosteron, transfuzje krwi) nie wpadł na żadnej z pięciuset kontroli antydopingowych? Czy metody Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) w ogóle działają? Jak łatwo jest oszukać system?

Te pytania stawia sobie reżyser nagrodzonego Oscarem filmu dokumentalnego Ikar  Bryan Fogel – ambitny kolarz amator. Postanawia przeprowadzić na sobie niecodzienny eksperyment: dwukrotnie bierze udział w jednym z najtrudniejszych amatorskich wyścigów kolarskich na świecie – Haute Route. Za pierwszym razem bazuje tylko na ciężkiej pracy i uczciwych treningach i zajmuje 14. miejsce, przyznając, że czołówka to kompletnie inna liga. W drugim starcie chce być jak jego dawny idol Lance i sprawdzić, jak jego wynik zmieni się, gdy będzie się wspomagał niedozwolonymi metodami. Zamierza też udowodnić, że obecny system kontroli jest do niczego.

W opracowaniu odpowiedniej „kuracji” i obejściu testów ma mu pomóc grupa specjalistów, wśród nich szef rosyjskiego laboratorium antydopingowego RUSADA Grigorij Rodczenkow. W trakcie znakomicie układającej się współpracy między filmowcem a naukowcem niemiecka telewizja NRD emituje dokument o wspieranym przez państwo rosyjskim programie dopingowym, w którym ważną rolę odgrywa właśnie Rodczenkow. To sprawia, że eksperyment Fogela schodzi w filmie na drugi plan, a głównym tematem stają się przekręty między innymi podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Szef laboratorium zostaje zdymisjonowany i decyduje się ujawnić New York Times’owi szokującą skalę procederu, co zdecydowanie nie przysparza mu sympatii rosyjskich władz i służb specjalnych. Rosjanin boi się o swoje życie, więc reżyser, który w trakcie eksperymentu zdążył się z nim zaprzyjaźnić, pomaga zorganizować mu ucieczkę do USA. Film, który początkowo zapowiadał się na dopingowe Super size me staje się trzymającym w napięciu thrillerem.

Postać Rodchenkowa, który staje się głównym bohaterem filmu budzi w widzu sprzeczne uczucia. Rosjanin sprawia wrażenie, jakby był wytworem wyobraźni jakiegoś niezwykle kreatywnego scenarzysty. Jest rubaszny i bezpośredni, niemalże bez cienia wstydu opowiada o tym, jak w młodości, gdy był biegaczem, zastrzyki ze sterydów robiła mu matka (i nie widzi w tym absolutnie nic dziwnego) oraz jak podczas olimpiady po nocach podmieniał w laboratorium próbki moczu. Po latach życia w kłamstwie decyduje się wyznać swoje grzechy. Czy odczuwa wyrzuty sumienia czy po prostu próbuje uratować się z tonącej łodzi?

icarus 2
Kadr z filmu Ikar

Ikar to film o moralnej schizofrenii i cynizmie. O tym, że można bez mrugnięcia okiem głosić hasła o czystej rywalizacji i sportowym duchu, jednocześnie zręcznie manewrując, by oszukać kontrolę. O tym, że zawodowi sportowcy bywają marionetkami w rękach państwa czy sponsorów (i ze względu na ogromne pieniądze chętnie się takimi marionetkami stają). Że być może cały ten spektakl, który jako kibice oglądamy, jest ustawiony, a WADA tylko próbuje stwarzać pozory, że jej działania coś znaczą. Skoro założyciel pierwszego w USA laboratorium antydopingowego Don Catlin mówi na początku filmu, że „oni wszyscy są na dopingu, to bardzo łatwe”, to może coś takiego jak czysty sport nie istnieje?

Czy Ikar zasłużył na Oscara? Moim zdaniem tak, chociaż mam wrażenie, że przypadł do gustu Amerykańskiej Akademii Filmowej przede wszystkim dlatego, że przedstawił wielką rosyjską aferę, przy której wszystkie przypadki dopingu wśród amerykańskich sportowców będą wyglądać blado (a jak wiadomo historie o złej Rosji sprzedają się w USA doskonale). Twórcom można zarzucić stosowanie uproszczeń (jak np. zamienne używanie nazwy FSB i KGB), które w rzetelnym dokumencie nie powinny mieć miejsca. Osobiście mam też wątpliwości, czy spotkanie Fogela z Rodczenkowem rzeczywiście było zupełnie przypadkowe, jak przedstawia to reżyser. Dlaczego Rosjanin tak chętnie zgodził się na udział w jego kontrowersyjnym projekcie? Na moje oko zbyt to piękne, by było wyłącznie dziełem przypadku.

Mimo tych zarzutów zdecydowanie polecam produkcję Netflixa, także tym, których sport nieszczególnie interesuje. W końcu jak często trafia się film dokumentalny, od którego nie można się oderwać przez całe dwie godziny?

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s