Wyróżnione

Paradise lost – biketouring in macedonia

Every time I visit the Balkans, it’s like coming back. Although, I’ve never lived there, I feel this Yugonostalgia, missing something I never knew. Maybe in my previous incarnation, I was driving a Yugo or Zastava for a state-planned vacation? The South is paradise lost, wrote Kapka Kassabova in “By the lake”. Her story about Lakes Prespa and Ohrid gave me an impulse to visit North Macedonia.

Czytaj dalej Paradise lost – biketouring in macedonia
Wyróżnione

Raj utracony – rowerem po macedonii

Za każdym razem, gdy odwiedzam Bałkany, czuję się jakbym tam wracała, choć nigdy tam nie mieszkałam. Czuję tę całą jugonostalgię, tęsknotę za czymś, czego nigdy nie znałam. Może w poprzednim wcieleniu jeździłam Yugo czy Zastavą na socjalistyczne wakacje? Południe to raj utracony, pisze Kapka Kassabova w książce „W stronę Ochrydy”. Jej opowieść o dwóch jeziorach zainspirowała moją podróż do Macedonii Północnej.

Czytaj dalej Raj utracony – rowerem po macedonii
Wyróżnione

Silence ain’t golden – CouchSurfing as a solo traveling woman

CouchSurfing references are a tricky matter. They should be your compass in the quest for the right host. My only negative CS experience happened despite 80 splendid references on the host’s profile. Moreover, it took me 13 months to write him a review. It made me wonder if we can rely on the references at all. How often are things left unsaid? Why is leaving an honest reference so difficult? What can we – solo traveling women – do to be safe (and protect others) while CouchSurfing?

Czytaj dalej Silence ain’t golden – CouchSurfing as a solo traveling woman
Wyróżnione

Milczenie nie jest złotem – CouchSurfing dla kobiet podróżujących solo

Referencje na CouchSurfingu bywają zdradliwe. Powinny być twoim kompasem w poszukiwaniu odpowiedniego gospodarza. Tymczasem moje jedyne negatywne doświadczenie z CS miało miejsce mimo 80 wspaniałych opinii na profilu użytkownika. Co więcej, zostawienie mu referencji zajęło mi 13 miesięcy. Po tym wszystkim zaczęłam się zastanawiać, czy ten system rekomendacji ma jakiś sens, czy możemy mu ufać. Jak często niektóre sprawy zostają przemilczane? Dlaczego napisanie szczerej opinii jest takie trudne? Co my – kobiety podróżujące solo – możemy zrobić, żeby zapewnić bezpieczeństwo sobie i innym korzystając z CouchSurfingu?

Czytaj dalej Milczenie nie jest złotem – CouchSurfing dla kobiet podróżujących solo
Wyróżnione

Słowacja rowerem – 13 powodów

Prawdopodobnie najbardziej niedoceniany cel rowerowych podróży w Europie. Górzysta, zielona i swojska Słowacja aż się prosi o to, by ją zwiedzać na dwóch kółkach, a mimo to wciąż nie doczekała się zalewu turystów. Poniżej mój subiektywny przegląd kolarsko-gastronomiczno-krajoznawczych powodów, by odwiedzić kraj Janosika. Jest blisko i łatwo dojechać. Bez ładowania roweru do samolotu, bez miliona […]

Czytaj dalej Słowacja rowerem – 13 powodów
Wyróżnione

Kyrgyz Tales, Part 3: Jottings from Karakol

It was like in a base camp. I mean, besides electricity, fast wi-fi and the shop around the corner where you could swing by in your flip-flops. Also, we were in Kyrgyzstan’s fourth biggest city and none of us was even close to being a mountaineer. We were all regular tourists. The mood was truly basecamp-ish, though. We would maniacally check the weather forecast and played cards for hours to kill the time. Sometimes the noise of squealing tires followed by the rumble of crashing cars drowned out the monotonous sound of the rain on the tin roof. Another jerk went through a red light on the intersection in front of the hostel.

Czytaj dalej Kyrgyz Tales, Part 3: Jottings from Karakol
Wyróżnione

KIRGISKIE HISTORIE, CZĘŚĆ 3: ZAPISKI Z KARAKOLU

Było jak w base campie. Znaczy, pomijając prąd, szybkie wi-fi, i sklep tuż za rogiem, do którego można było wyskoczyć w klapkach. I to, że byliśmy w czwartym największym mieście Kirgistanu, a alpiniści z nas żadni, wszyscy byliśmy zwykłymi turystami. Ale atmosfera była iście basecampowa. Maniakalnie sprawdzaliśmy prognozy pogody i zabijaliśmy czas karcianymi grami. Monotonne dudnienie deszczu o blaszany dach czasem urozmaicał dochodzący z pobliskiego skrzyżowania pisk opon a potem łoskot zderzających się samochodów. Jakiś kretyn znowu wjechał na czerwonym.

Czytaj dalej KIRGISKIE HISTORIE, CZĘŚĆ 3: ZAPISKI Z KARAKOLU
Wyróżnione

Kirgiskie historie, część 1: Always look on the bright side

You can read the English version here. Nie lubię latać. Nie dlatego, że się boję, bo akurat w samolocie czuję się zupełnie bezpiecznie. I nawet nie dlatego, że atmosfera lotnisk strasznie mnie stresuje i zawsze jestem dwie godziny wcześniej, niż to potrzebne, zupełnie bez sensu, bo sobie wkręcam, że coś pójdzie nie tak i spóźnię […]

Czytaj dalej Kirgiskie historie, część 1: Always look on the bright side