Wyróżnione

Płacz i zgrzytanie zębów, czyli jak się spakować na wyjazd rowerowy

Niech szlag to trafi, zostaję w domu i nigdzie nie jadę – myślę za każdym razem, gdy zaczynam się pakować przed wyjazdem. Jeżeli piekło istnieje, to jestem pewna, że główną karą jest tam niekończące się pakowanie. Za wyjątkowo ciężkie grzechy trzeba się pakować w podróż rowerową, podczas której wszystko trzeba dźwigać samemu. Decydowanie, co zostawić, […]

Czytaj dalej Płacz i zgrzytanie zębów, czyli jak się spakować na wyjazd rowerowy

Bled, Soča, Julian Alps and the Steve Jobs of flip flops – Slovenia (and a bit of Austria) by bike

From the Italian Dolomites I headed to Austria. I don’t even know why, because somehow I really can’t get along with Austria. There is always something I don’t like there. It is expensive, immaculate, boring. I am annoyed by the perfectly mown lawns and by the fact that everything is polished, clean and well-organized. (Somehow I […]

Czytaj dalej Bled, Soča, Julian Alps and the Steve Jobs of flip flops – Slovenia (and a bit of Austria) by bike
Wyróżnione

O tym jak jeździłam Czołgiem, czyli testuję fatbike’a

 Ten wpis nie powstał we współpracy z żadną marką. Prawdopodobnie żadna marka nie dałaby roweru do testów komuś z 153 polubieniami na fejsie i blogiem aktualizowanym raz na 2 miesiące i czytanym prawdopodobnie głównie przez mamę i kilku znajomych. Nic dziwnego, żaden to interes. Na szczęście nie cały świat działa jeszcze na zasadzie „co ja […]

Czytaj dalej O tym jak jeździłam Czołgiem, czyli testuję fatbike’a

A story about not cycling

When I was planning my journey, I didn’t know a lot. I didn’t know what countries I was going to visit, where I was going to sleep, how long I would be gone, how much money I would spend. I knew one thing though: I would cycle. A lot, many hours, on new roads. I […]

Czytaj dalej A story about not cycling
Wyróżnione

Olać talent, tylko praca, czyli ja i biegówki, odcinek 1

You can read the English version here. Zawsze chciałam jeździć na nartach. W sumie nic w tym dziwnego, skoro moim idolem w dzieciństwie był Adam Małysz i inni skoczkowie, uwielbiałam też w zimowe wieczory oglądać narciarstwo alpejskie na Eurosporcie. Ale po kilku próbach, gdy mój lęk przed prędkością i utratą kontroli psuł mi całą zabawę, […]

Czytaj dalej Olać talent, tylko praca, czyli ja i biegówki, odcinek 1
Wyróżnione

Życie jest za krótkie na Sarajewo

W wąskich uliczkach leniwie swój dzień rozpoczynały koty. Każdy dom był inny, ale chaotyczna całość, którą tworzyły była w jakiś dziwny sposób przyjemna dla oka. Niektóre były odnowione, odmalowane. Na większości wciąż jednak można było znaleźć wielkie odpryski na tynku i dziury w ścianach. Takie przypominajki: wojna wcale nie była tak dawno. I to, że te wszystkie dziury nie są załatane, to pewnie najmniejszy problem z wszystkich niezałatwionych powojennych spraw.

Czytaj dalej Życie jest za krótkie na Sarajewo
Wyróżnione

Trzeba umieć przegrywać, czyli bośniackich przygód część druga, powrót do Chorwacji i… jeszcze raz Bośnia

Najpierw były nazwy. Zbitki liter, pozbawione znaczenia. Glavatičevo, Bjelašnica, Boračko, Konjic, Jablanica, Prozor, Omiš. Primož dyktował i opowiadał, a ja wklepywałam te magiczne słowa w nawigację. Nazwy połączyły się w krzywą, nadal dość tajemniczą. Co nieco zdradzały cienie na mapie i pofalowana linia ukazująca profil wysokościowy. Rąbka tajemnicy uchylały niebieskie plamy jezior oraz wijąca się nitka tego samego koloru, podpisana jako rzeka Naretwa. Zapisałam trasę w aplikacji i wyruszyłam, by uruchomić proces, w którym nazwy nabierają kształtów i kolorów, zapachów i dźwięków, zaczynają się wypełniać emocjami i przeżyciami.

Czytaj dalej Trzeba umieć przegrywać, czyli bośniackich przygód część druga, powrót do Chorwacji i… jeszcze raz Bośnia
Wyróżnione

Bośnia numer 1: Tajemnicza, intrygująca i jakby znajoma

Było zaskakująco znajomo. Nieotynkowane domy pośród pól. Wzgórza porośnięte soczystą, zieloną trawą. Na szosie raz traktor, raz jakiś zdezelowany Golf dwójka, raz lśniąca czarna Beemka z przyciemnianymi szybami. Normalnie jak w domu. Tylko zamiast kościelnych wież na horyzoncie minarety, a na ulicach czasem kobiety w hidżabach. Pociągająca mieszanka egzotyki i swojskości. W Bihaću, pierwszym mieście […]

Czytaj dalej Bośnia numer 1: Tajemnicza, intrygująca i jakby znajoma
Wyróżnione

Chorwacja po raz pierwszy, czyli szybki zjazd na wybrzeże i jeszcze szybsza z niego ucieczka

Poprzedni odcinek o austriacko-słoweńskich wojażach możecie przeczytać tutaj. Dojechałam do przejścia granicznego, na którym stał sznureczek samochodów. Ustawiłam się grzecznie w kolejce, by po dwudziestu minutach doturlać się do okienka chorwackiej policji granicznej. – Where going? How long? – burknęła do mnie widocznie niezadowolona z życia funkcjonariuszka. – To Rijeka, for two days – rzuciłam, […]

Czytaj dalej Chorwacja po raz pierwszy, czyli szybki zjazd na wybrzeże i jeszcze szybsza z niego ucieczka